Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 062 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Z kolejnego spotkania AMO. Ochrona zwierząt.

wtorek, 21 lipca 2009 10:36


I znów TO zrobiłam. To jakiś nałóg! Całkowicie opanowuje zmysły - jeśli tego nie zrobisz, nie zaznasz spokoju. A to wszystko przez nią! No normalnie nie mogłam, musiałam TO zrobić. Wiem, że winny się tłumaczy, ale od samego rana przyleciała i mi brzęczy nad uchem. Brzęczy i brzęczy, i odczepić się nie chciała. Nie skutkowały ani prośby, ani groźby, więc... Stało się. Zanim pomyślałam, zamachnęłam się i rozkwasiłam ją. To było naprawdę szybkie. Polała się czerwona ciecz. Tylko kropla, ale dla niej to i tak było za dużo. Zabiłam ją. Ale to nie był przecież mój pierwszy raz. Nie pamiętam już jak wyglądały te wszystkie istoty, które zginęły z mojej ręki. Czuję się jak recydywistka. Zabiłam niezliczone ilości owadów.





(Z kolejnego spotkania Anonimowych Morderców Owadów by Nymph)



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

|

\/

 

 

 

 

 

 



HAAA...!!!

I jak się podobało? Wiem, że powinnam taki tekst ciągnąć dłużej trzymając czytelnika w napięciu przez stronę albo dwie, ale niestety brak mi wprawy. Przez ostatnie (ponad) pół roku niespecjalnie miałam czas na takie rzeczy.

Ale wracając do owadów, tak zaczęło mnie ciekawić to czy ustawa o ochronie zwierząt odnosi się również do owadów, że nie wytrzymałam i sobie sprawdziłam. Więęęc... Odnosi się tylko do kręgowców, czyli zabijając chmary komarzyc w lesie nie popełniam przestępstwa. Em... Może komarzyce to zły przykład, bo to można by było podpiąć ewentualnie pod stan wyższej konieczności, ale taka wkurzająca, brzęcząca mucha domowa... Albo ćma... Pamiętam, że moja kuzynka lubiła wyrywać skrzydełka ćmom.

Och, ach, jaka ja zdolna jestem.

(No co? Trzeba sobie czasami podnieść samoocenę.)


Pozdrawiam,

Nymph, Głębinowa Smoczyca


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Szlag by to trafił. Osobowość.

wtorek, 28 października 2008 22:23

Cholera, cholera, cholera... Jestem wkurzona!!! Bo się naprodukowałam, napisałam, namęczyłam, opublikowałam wpis i go do jasnej - ciasnej NIE MA!!  Aarrggghhhh, dlaczego nie zapisałam sobie kopii w Wordzie?! Znaczy się, miałam to napisane w tym programie, ale nie zapisane, więc po wyłączeniu nie mogę odzyskać tej treści. Grrrr... Mam chęć teraz coś rozwalić. Najchętniej wyrzucić klawiaturę przez okno, ale tego nie mogę zrobić, bo mam starą, unikalną klawiaturę, bardzo wygodną i miałabym problem, żeby dostać taką samą. Grrrr...


No dobra. Wdech - wydech. Wdech - wyyyydech. Wdeeech - wyyyyyydeeeeeech. Spokojnie, spokojnie, może uda mi się coś odtworzyć z pamięci. Hmm... Taaaaak.


Powszechnie wiadomo, że osobowość człowieka jest kształtowana w dużej mierze przez jego otoczenie. Tak, od podobnego zdania zaczynałam. Zaczęło mnie nurtować pytanie, kim bym była, jaka bym była i co bym sobą reprezentowała, gdybym wychowywała się w innym środowisku. Niejedna osoba by mi powiedziała: nie zaprzątaj sobie głowy takimi błahostkami, ale to nie takie łatwe. Wleci ci do głowy pytanie i nie możesz się go pozbyć. No i męczy do końca dnia, a może nawet się jeszcze śni.


Ale wracając do głównego wątku. Zastanawia mnie, jak duże by były różnice w moim charakterze pomiędzy moim obecnym ja a ja wychowanej w innym otoczeniu, położeniu i w innej sytuacji życiowej.


Takie pytania skłaniają mnie do kolejnych rozważań, tym razem nad moim obecnym ja. Mam wrażenie, że coraz bardziej się zamykam tworząc sferę ja i reszta świata. Moje zachowani kojarzy mi się z jakąś postacią z filmu. Niestety nie pamiętam ani tytułu, ani imienia postaci, ani o czym dokładnie był ten film. Pamiętam tylko wzór zachowania bohatera/rki - ja i wszyscy inni. Oczywiście tej postaci udało się jakoś z tego wybrnąć. Szkoda tylko, że nie pamiętam jak, bo może otrzymałabym jakąś wskazówkę. Hmm... Właściwie te moje skojarzenia z filmem czy bajką mogą być złudne, bo może właśnie to były tylko słowa mojej mamy, a resztę wyprodukowała moja wyobraźnia? Chyba nie doszukam się teraz prawdziwej odpowiedzi.


Ja i reszta świata, to chyba mój kompleks jedynaka. Dochodzi do tego spokojna, nieco nieśmiała i wstydliwa osobowość, niechęć do nawiązywania nowych kontaktów, zamiłowanie do mitologii, baśni i opowiadań fantasy. Hmm... Przecież sam mix tego wszystkiego daje totalnego introwertyka, a seidzi we mnie jeszcze masa różnych dziwactw! Aaaa...!!! Ratunkuuu...!!!


Nie myśl, nie myśl, zostaw to, bo dojdziesz do jeszcze dziwniejszych wniosków. Hmm... W którą by tu stronę teraz skierować swoje myśli? Hmm... Hmmmm....?? Hmmmmmmmmmmmmmmmmm...??!!


Ha, już wiem.


W niedzielkę rozmawiałam z dziewczynami na różne tematy, a w końcu zeszło na sny. A ja dokładnie pamiętam kilka swoich snów sprzed tygodni, miesięcy, lat. Najświeższy, taki, który będę przez dłuższy okres czasu pamiętać przyśnił mi się z niedzieli na poniedziałek. Ale o tym kiedy indziej. Dziewczynom wspomniałam tylko o serii dwóch snów sprzed... Emm... Sprzed 2 lat i moich nieudolnych próbach ubrania ich w słowa. Wyszło mi z tego małe opowiadanie. Trochę smętne, ale niektórym się podobało. Same sny były fantastyczne i niezwykle ciepłe w odbiorze. Oby wszystkim ludziom takie się śniły. Ach, samo wspomnienie przywołuje uśmiech na usta. Obiecałam chyba, że dam im kiedyś je przeczytać, więc zamieszczam w wersji niezmienionej (czyli właśnie z 2006 roku), choć się trochę wstydzę.




***

Gdzie jesteś mój Aniele? I tej nocy zabierz mnie, otul swoimi miękkimi, ciepłymi skrzydłami... Polecimy między gwiazdami, aż na Księżyc... Stamtąd będziemy podziwiać piękno Ziemi... Zabierz mnie tam i dziś...

***

Zostawcie! Odejdźcie! Chcę być sama. Z mym Aniołem. On koi. Jego błękitne jak ocean oczy uspokajają mnie. Jego dotyk jest tak delikatny jak poranna bryza. Tak. Przyleć i dziś po mnie... Tak. Mogłabym tak bez końca. Otul mnie. Ukoj zmysły. Otocz swoimi skrzydłami. Chcę żebyś tu zawsze był. Zawsze był ze mną.
Ale co to? Dlaczego mnie mijasz? Przecież wyciągam do Ciebie swą dłoń. Tu jestem! Tu! Proszę! Nie odlatuj! Tutaj! Dlaczego mnie nie widzisz? Ja biegnę do Ciebie... Zostań! Proszę... Nie zostawiaj mnie samej... Ja tak bardzo czuję się samotna. Bez Ciebie. Czy Cię jeszcze kiedyś zobaczę?
Będę czekała...
Cierpliwie...
Aż wrócisz...
Tylko... nie zapomnij o mnie. Napewno się odnajdziemy...

***

Siedzi Anioł na łące i patrzy w gwiazdy. Czeka na drugiego Anioła. Tego, który go obroni przed chłodem i złem. Ale ten drugi Anioł go nie widzi. Mija go. A Anioł nie może nic zrobić. Nie może lecieć. Ma skrzydła podcięte. Rozpaczliwie wyciąga ręce i woła. Woła tego drugiego Anioła. On nie słyszy. On nie widzi. Szuka tego pierwszego Anioła. Zgubili się, i nie mogą się teraz odnaleźć...
Siedzę sobie na łące i patrzę w gwiazdy... Gdzieś w poprzednim życiu Cię zgubiłam...Szukam... Rozpaczliwie Cię wołam...

***

I przybył do mnie w końcu. Mój Anioł. Już zasypiałam. Usiadł na skrawku mojego łóżka, pogłaskał mojego misia, który leżał nieopodal. Widziałam jak jego miękkie futerko ugina się pod delikatnym dotykiem jego dłoni. Ale na mnie nawet nie spojrzał. Westchnął. Rozejrzał się. Widziałam jego oczy pełne łez. Oczy mojego Anioła. Takie piękne, głębokie. Wyciągam rękę by je otrzeć, dotknąć jego policzka, pocieszyć. Lecz cóż to? Moje palce dotknęły tylko powietrza. Ale ja przecież tu jestem. Tutaj. Wyciągam do Ciebie rękę. Jesteś duchem? Widmem? Nie. To niemożliwe. Przecież widziałam, jak dotykasz małego pluszowego misia. A może to ja...?? Może to ja jestem duchem? Umarłam? Łzy spływają po policzku... Błagam, okryj mnie kołdrą tak jak to zawsze robiłeś. Zobaczysz wtedy, że wciąż jestem.
Odchodzisz. I znowu zostanie tylko żal i pustka. Bez Ciebie nic nie ma sensu. Mój Aniele...

***

- Idźcie sobie!!! Zostawcie mnie!!! Chcę być sama. Z moim Aniołem. Liczy się tylko On. Dla Niego wszystko.
- Czy wyrzekniesz się przyjaciół, rodziny? - Szepta mi sumienie. - Czy On chce byś to dla Niego robiła?
- Nie wiem...Potrzebuję Jego porady, obecności, wsparcia. A On jest tylko duchem. A może to ja jestem duchem? Nie... Nie mogę być duchem. Nie przenikam przez ściany. Nie potrafię latać bez Niego. Nie. Ja nie jestem duchem. Więc jak to jest? Dlaczego nie mogę Go dotknąć? Dlaczego On nie może mnie widzieć? A może mnie widzi kiedy ja Go nie widzę? Tyle pytań rodzi się w mojej głowie... Boże, dopomóż...

***

Jestem. Idę. Idę po łące. Stąpam po miękkim, zielono białym kobiercu. Patrzę w niebo. Jest noc. Tak czyste jest niebo. Ugwieżdżone. Tylko ten księżyc taki dziwny. Nie jest biały jak zazwyczaj. Przybrał barwy purpury. To znak. To znak, że dziś ktoś straci życie. Ale kto? Może ja? Moją uwagę odwraca spadająca gwiazda. Ale to nie gwiazda. Nie spada, nie znika. Leci dalej. Zakręca! Leci prosto na mnie! Cóż to? Przecież to nie gwiazda! To mój Anioł! W końcu go znalazłam... Ale... ale... Dlaczego mnie mija? Tak bardzo chciałabym go uściskać. Odwracam się w jego stronę. Staję obok mojego Anioła. Nie byłam sama. Teraz widzę. Widzę innego Anioła. Ma czarne skrzydła, jak noc czarne oczy i włosy. Skórę jasną jak blady księżyc. I złotą zbroję. To ON! To on sprawił, że nie mój Anioł mnie nie widział. To przez niego nie mogłam Go dotknąć. Pojedynek trwa. Bitwa trwa. A ja w jej centrum.

***

Umiera mój Anioł. Bitwa Go zabiła. Zabił Go tamten czarny anioł. Zabiłam Go ja. To wszystko przeze mnie. Pozostało po nim tylko jedno piórko. Wezmę je. Zawieszę u szyi, i nigdy się z nim już nie rozstanę. Tak smutno mi bez Ciebie, mój Aniele. Tak mi źle. Życie traci sens. Ale pozostawiłeś mi mały promyczek nadzieji. Byłeś Aniołem, a Anioły zawsze powracają. Odradzają się. Ale czy Cię znajdę? Powiedz. Nie odpowiesz... Zostało po Tobie tylko jedno piórko...

***

Księżyc znów przybrał swoją zwykłą barwę. Ktoś zniknął z tego świata. Ktoś bardzo mi bliski. Ale powróci... Mój Anioł powróci...

***

Błądzę. Znowu błądzę. Aniele, dlaczego mnie opuściłeś?! Dlaczego teraz? Jeszcze bardziej mi Cię brak. Jeszcze bardziej niż wtedy, gdy nie mogłam Cię znaleźć. Ale wtedy byłeś. Czułam to. Byłeś. Szukałeś mnie. Zależało Ci na mnie. A teraz Cię nie ma. I ten straszny czarny anioł. Ciągle mnie prześladuje. Uciekam, ale uciec nie mogę. Bez Ciebie nie dam rady. A za nim ciągnie się aksamitny mrok. Ten mrok pogrąża w rozpaczy i smutku, melancholii i niemocy, bezsilności i zrezygnowaniu. Jest coraz bliżej. Już wyciąga do mnie swoje długie, chude dłonie. Rękawiczki. Na dłoniach ma białe rękawiczki. Białe rękawiczki splamione krwią. Krwią tysięcy. Wołam... "Aniele Boży, Stróżu mój..."

***

Czy moja pielgrzymka nigdy nie dobiegnie końca? Idę, biegnę... A za mną wciąż ciągnie się cień. I ten czarny, przerażający anioł w białej masce i rękawiczkach splamionych krwią...Aniele mój, błagam Cię, Wróć. Ja nie mam już sił. Taką długą drogę już przebyłam. Tyle rzek, jezior przeszłam. Tyle lasów minęłam. Szukałam Cię nawet na szczytach gór najwyższych. Teraz jestem na pustyni. Nikogo nie ma. Oprócz czarnego anioła. Mój biały Aniele o oczach głębokich jak morze, niebieskich jak niebo i błyszczących jak gwiazdy, ześlij mi jakiś znak. Ja wiem, że wrócisz nawet z otchłań Hadesu. A tych wspólnie spędzonych chwil nie wymaże z Twej pamięci nawet góra zapomnienia.
Pustynia. Gorąco. Słońce, piasek i cień za mną.

***

Otwieram oczy. Cóż to? Cień. Ale nie ten złowrogi lecz życiodajny cień palmy. Nie jestem na pustyni? Czy to był tylko zły sen? Kroki. Z wysiłkiem odwracam głowę. Widzę. To człowiek. Patrzę pod słońce. Nie widzę barw. Wygląda jakby był cały czarny. Ale nie mam sił by się poruszyć. Nie mam jak uciec. Zbliża się. Modlitwa znowu na moich ustach: "Aniele Boży, Stróżu mój..."
Jeszcze bardziej się zbliża. Nie jest to człowiek. Ma skrzydła. Naiwna nadzieja budzi się w mej podświadomości. Rozum zaprzecza. Przecież On zginął. Po co właściwie Go szukam? Dlaczego moja dusza wierzy, że powróci?
Postać schyliła się nade mną. /uniosła mnie w ramionach i podała wody. Życiodajnej wody. Jaka była słodka ta woda! Teraz dopiero moje oczy znowu zaczęli widzieć barwy. I zobaczyły Go!!! Zobaczyłam mojego Anioła. Niecierpliwie czekał na mnie w oazie. Czekał na mnie na jedynej wysepce na morzu jałowego piasku...
Znalazłam. Znalazłam mojego Anioła. Teraz już Go nie wypuszczę. Nie oddalę się na krok. Zawsze z nim będę, a On ze mną.


THE END


Pozdrawiam,
Nymph, Głębinowa Smoczyca.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  51 047  

Karty zapisane i nie

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O moim bloogu

O tym, co z prędkością światła przemierza autostrady moich szarych komórek.

Statystyki

Odwiedziny: 51047

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl