Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 060 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pieskie życie.

środa, 28 kwietnia 2010 20:47

Hmm... Minęło półtora miesiąca od mojego ostatniego wpisu. Mam nadzieję, że zbytnio nie wyszłam z wprawy, bo tyle się zdarzyło i tyle chciałabym od razu napisać, że nie wiem od czego zacząć. Najlepszym rozwiązaniem będzie chyba porządek chronologiczny.


Pierwszym moim wielkim zdarzeniem była sesja. Było ciężko. Baaardzo ciężko, ale jakoś przebrnęłam. Najwięcej problemów sprawiły mi finanse, które jakoś przełknęłam tuż przed świętami. Potem święta wielkanocne i smocze happy birthday w Wielką Sobotę (taaa... smoczyca wiosenna jest). Iiii... się zacięłam. Co ja robiłam od końca świąt aż do 24 kwietnia? Hmm... Właśnie!! Chodziłam grzecznie do pracki a w weekendy pomykałam do szkółki. W sobotę 10 kwietnia zajęcia zostały przerwane około godziny 9:30 i nie odbyły się również zajęcia w dniu następnym z powodu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem (Rosja), w której zginął m.in. Prezydent RP Lech Kaczyński. Tym tragicznym zdarzeniem poruszony był cały mój wydział (w tym ja), a w szczególności wykładowcy, którzy w większości znali Prezydenta osobiście. Każdemu, kto to czyta na pewno się nasuwa pytanie „skąd?", ale odpowiedź jest prosta -był wykładowcą na moim wydziale. W związku z tym łatwo się domyślić, że w czasie pogrzebu zajęcia również się nie odbyły. I wcale nie wygląda na to, żeby zajęcia miały być odrabiane. Yhh... Lepiej zostawię ten temat... Daaalej... 24 kwietnia i wizyta u Bąkojadka z flaszeczką, a potem kino i bajka Jak wytresować smoka na 21:15. Uśmiałam się prawie do łez. Jak wróciłyśmy z dziewczynami to padłam, a następnego dnia rano ledwo co wstałam na 8:00 na zajęcia. Babka z ćwiczeń oczywiście się spóźniła 30 minut. Gdyby się spóźniła jeszcze 5 minut, to zastałaby tylko listę nazwisk wetkniętą w drzwi. Ehh... Same zajęcia trwały około półtorej godziny, więc w domu byłam o 10:30. Zdążyłam pójść z babcią do kościółka i bezproblemowo wyrobiłam się na grilla, którego organizowała Majka, koleżanka z pracy. No i oczywiście zapomniałam wspomnieć, że tydzień wcześniej brała ślub ze swym lubym. Trochę przykre było to, że data ślubu połączyła im się z takim tragicznym zdarzeniem. Ach, ten nieubłagalny los.

Ale na grillu było fajnie. Było wesoło i żarełko było pyszne.


Od kilku dni mamy pracowego psa, tzn. podkarmiam razem z koleżankami z pracy psa, który nam się przybłąkał. Niestety nikt z nas nie może wziąć go do siebie, więc szukamy mu nowego domu. Jest dość chudy, ale jak na kundla niebrzydki. Czarny z białym krawacikiem, trzema białymi łapkami (i jedną czarną) i białym pędzelkiem na końcówce futrzastego ogona. Sierść szorstka jak u owczarka niemieckiego i mądre, choć błagalne spojrzenie. Jak będę pamiętać i zrobię mu fotkę, to tu wstawię. Pies nie jest stary, wygląda na 4-6 lat. Jeżeli ktoś by chciał takiego przygarnąć i mieszka w Elblągu lub okolicach, to niech da znać. Niestety trzeba liczyć się z tym, że zanim się go weźmie do domu, powinien obejrzeć go weterynarz, bo niewiadomo jak długo pałęta się na wolności.


I to by było tyle na dziś...

:)


Pozdrawiam,

Nymph, Głębinowa Smoczyca


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  51 029  

Karty zapisane i nie

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O moim bloogu

O tym, co z prędkością światła przemierza autostrady moich szarych komórek.

Statystyki

Odwiedziny: 51029

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl